RSS


Z natury nie jestem człowiekiem cierpliwym. Na polską edycję „Cthulhu by Gaslight” czekałem jednak twardo i dopiero informacja o odwołaniu premiery na tegorocznej Avangardzie spowodowała, że zamówiłem podręcznik oryginalny. Właśnie dotarł on do mnie po 48 godzinach od złożenia zamówienia. Jakie więc pierwsze wrażenie robi „wiktoriańskie Cthulhu”?

Ilustrację na okładce (niestety miękkiej) wszyscy już widzieli. Z przyjemnością stwierdzam, że wewnątrz jest równie dobrze – „przymglone” większe ilustracje, szczegółowe szkice ołówkiem, lekko komiksowe obrazki oraz fotografie z epoki prezentują się bardzo ładnie. Wszystko w czerni i bieli. Jak zwykle, życzyłbym ich sobie nieco więcej, chociaż z drugiej strony w zamian otrzymałem książkę po brzegi wypełnioną treścią.

Rozdział pierwszy, „Tworzenie bohatera”, zawiera opisy profesji w kontekście wiktoriańskiej Anglii i zasady określające status społeczny oraz wpływ tej cechy na przebieg gry. Ponadto otrzymujemy zupełną nowość – zasady opcjonalne pozwalające urozmaicić naszego Badacza poprzez dodanie mu wad i zalet. Sporo miejsca poświęcono uzbrojeniu, z ładną całostronicową ilustracją pokazującą różne rodzaje broni palnej. Na koniec otrzymujemy słowniczek wyrażeń związanych z epoką wiktoriańską oraz informacje na temat cen i mody (tutaj również zamieszczono ilustracje z różnymi strojami kobiet i mężczyzn).

Następny rozdział zatytułowany jest „Imperium Brytyjskie” . Oprócz opisów poszczególnych części Imperium i kilku słów na temat reszty świata zawiera również mapy (niezbyt wyraźne). Na kilku stronach opisano też struktury wojskowe Imperium, a następnie zamieszczono dwie tabele: z najważniejszymi wydarzeniami „epoki lamp gazowych” oraz z historią wypraw i odkryć geograficznych. Czytelnik ma również okazję zapoznać się z najsławniejszymi postaciami epoki i opisem Londynu zawierającym osobny fragment poświęcony londyńskiej mgle oraz mapy The Tower, Opactwa Westminsterskiego i Muzeum Brytyjskiego. Trochę miejsca poświęcono też poszczególnym regionom Brytanii, zamieszczono mapę połączeń kolejowych oraz wspomniano obecne w tamtej epoce media. Mało? Dalej mamy obszerny tekst o policji i prawie (oczywiście z całą stroną poświęconą Kubie Rozpruwaczowi i kolejną ze słownikiem slangu), a na koniec „Różności”, gdzie dociekliwy czytelnik może poczytać o rządzie, tytułach, klubach, hotelach, bazarach, uniwersytetach i zapoznać się z zasadami pościgów z wykorzystaniem powozów.

Z szerokim uśmiechem (wiem już, że na 80% dodatek wart jest swojej ceny) przechodzę do kolejnego rozdziału. „Dziwna Brytania” zaczyna się od poruszenia tematu okultyzmu, teozofii i masonerii oraz spirytualizmu w tamtej epoce. „Poruszenie tematu” oznacza tutaj sześć stron. Dalej mamy listę niesamowitych miejsc w różnych zakątkach Wysp Brytyjskich wraz z krótkimi opisami, przedstawienie istot Mitów aktywnych w tej części świata oraz kilka słów na temat wymyślonej przez Ramsey Campbella Doliny Severn. Potem następuje przedstawienie fikcyjnych bohaterów epoki (np. kapitan Nemo, Fu Manchu, Dorian Gray) wraz z rozpisaniem ich na mechanikę Zewu. Zachwyciło mnie umieszczenie tutaj Marsjan (wraz z rozpisanymi mechanicznie maszynami kroczącymi) i przedstawienie chronologii ich inwazji według H. G. Wellsa. Dalej mamy listę standardowych NPC-ów (oczywiście ze współczynnikami) oraz sugestie odnośnie tworzenia scenariuszy umiejscowionych w epoce wiktoriańskiej.

W tym momencie jestem rozłożony na łopatki. Procent pewności co do genialności dodatku wzrasta do 90%.

Ostatni rozdział, „Przygody w świetle lamp gazowych”, to dwa rozbudowane scenariusze (w sumie 49 stron). Pierwszy z nich zatytułowano „Noc szakala”, drugi „Spalony człowiek”. Na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie szczegółowo opracowanych, z dużą ilością handoutów, map i niezłych ilustracji.

Całość kończą dodatki zawierające listę materiałów, którymi może zainteresować się Strażnik chcący lepiej oddać klimat epoki wiktoriańskiej, handouty do scenariuszy oraz nową kartę postaci. Do książki dołączono też niewielką i bardzo ogólną, ale czytelną mapę Londynu.

Na pierwszy rzut oka „Cthulhu by Gaslight” prezentuje się świetnie. Jeżeli lektura potwierdzi te wrażenia, to możemy mieć hit (ubiegłego) roku. Wielka szkoda, że nie wyszedł on w Polsce zaraz po podręczniku podstawowym, bo wtedy szansa na „odżycie” Zewu byłaby nieporównywalnie większa.

Dodaj komentarz